Wywiad z Marcinem

Zacznę niestandardowo. Często tracisz nad sobą kontrolę?

Staram się do tego nie doprowadzać, ale życie czasem samo prowadzi do takich sytuacji. Uczę się, aby zdarzało się to coraz rzadziej.

A jakie to są sytuacje?

Zazwyczaj takie, na które nie mam wpływu, kiedy dzieje się coś kompletnie niezależnego ode mnie. Wtedy wpadam w furię.

Są też takie momenty, w których tracimy kontrolę nad sobą w nieco innym sensie. Mówię o sytuacjach, w których puszczają nam hamulce, zapominamy się… To też Ci się zdarza?

To mi się przydarzyło kiedyś, jak moje serce oszalało i wtedy faktycznie straciłem kontrolę… Nie chcę wracać do tego stanu. Ja jestem raczej taki „control freak” – strasznie lubię mieć wszystko pod kontrolą, lubię, jak jest po mojemu.

Czyli zawładnęły tobą emocje! Widzisz, mówisz, że nie chcesz wracać do tego stanu, a mimo wszystko stworzyłeś coś, co poniekąd powoduje, że ludzie tę kontrolę nad sobą tracą.

Trochę tak (śmiech)…

Opowiedz o tym.

Stworzyłem performance zatytułowany „Sex and Authority”. Jest to nowa forma interaktywnej rozrywki – połączenie tańca ze sztuką i grą aktorską. Polega na tym, że wprowadzamy gości do Tajemniczego Domu Komnat – przestrzeni, składającej się z kilku tematycznych pokoi, w których jednocześnie odgrywane są różne sceny. Prezentujemy pewnego rodzaju farsę, a zadaniem widza jest odgadnąć o co w niej chodzi. Unikatowość tego projektu polega na tym, że zrezygnowałem ze standardowego sposobu oglądania spektakli – wyrzuciłem siedzenia przez co totalnie zatarta została granica między sceną a widownią. Dzięki temu widzowie mają możliwość podróżowania własnym szlakiem i samodzielnego nawigowania swoim performancem.

Czyli każdy ma wpływ na to co zobaczy i jak potoczy się to przedstawienie.

Zdecydowanie tak! Na całość składają się historie sześciu głównych bohaterów i to jest właśnie ta wielowymiarowość: nie jeden bohater, a kilku, nie jedno pomieszczenie, nie jedna historia. Wszystkiego jest tak dużo, że każdy może wyciągnąć coś dla siebie.

Jakie to wywołuje reakcje? 

Zauważyłem, że ludzie na początku są trochę zdezorientowani, trochę przerażeni. Mniej więcej w 14 minucie następuje przełamanie, tym bardziej, że to właśnie wtedy ma miejsce jedna z ważniejszych scen. Osobiście uwielbiam obserwować reakcję publiki. Wtedy zaczyna się cała jazda i zabawa!

Czy to zależy od człowieka, jaką ścieżkę obierają?

Tak, każdy decyduje sam za siebie. Jak rozmawiam z ludźmi to niektórzy wybierają jedną ulubioną postać i nie odstępują jej na krok, inni chcą zwiedzić jak najwięcej komnat i przemieszczają się między nimi. Są też osoby, które zostają w ulubionej komnacie. Większość ludzi skupia się na tym, co w danym momencie daje im radość.

Do tego jeszcze zakładacie widzom maski.

Tak. Są to maski zaprojektowane specjalnie na to wydarzenie. Każda jest rękodziełem i trzeba ją przymierzyć, żeby naprawdę poczuć, jak jest wygodna. One rzeczywiście pozwalają odciąć się od tego co jest dookoła i wejść w magiczny świat Art Movement. Wytwarzają niesamowitą atmosferę, którą ciężko jest opisać słowami. Nagle powstaje taka energia, że wydaje się, że to artyści są widzami, a widzowie artystami.

Poza maskami, dajecie też tajemniczy eliksir…

Zgadza się, ale nie zdradzę co to jest. Nasz Tajemniczy Dom Komnat ma wiele tajemnic…

Temat tego performance’u jest dość kontrowersyjny – seks i władza. O co tu chodzi?

W przedstawieniu gra sześciu artystów: para arystokratów, przyjaciel tej pary, sprzątaczka, prostytutka i diabeł. Wszyscy dążą do obalenia pozycji przywódczej arystokraty, ponieważ jest on nieuczciwy, a jego rządy kierowane są różnymi dziwnymi pobudkami. W międzyczasie dochodzi do przedziwnych sytuacji: niejednokrotnie do zdrady, scen zazdrości i walki. To wywołuje silne emocje, takie jak miłość, nienawiść, podniecenie, ekscytację, które potrafią doprowadzić do naprawdę mocnych wydarzeń. 

Słyszałam opinie, że Wasze przedstawienie jest trochę jak „soft porno”.

Absolutnie nie! Dementuję. To jest właśnie ta powierzchowność. Kiedy ludzie widzą napis „sex”, to od razu wpadają w pewną stereotypową pułapkę myślenia. My poruszamy tutaj bardzo istotne tematy, jak na przykład władza, która jest wielowymiarowa: nie tylko nad innymi, ale też nad samym sobą. Seks jest jedną z metod, za pomocą których można ją osiągnąć.

ArrowArrow
Slider

Czyli za pomocą kontrowersyjnych tematów i emocji opowiadasz pewną historię z przekazem.

Dokładnie tak. Ten performance to zbiór moich kilkuletnich obserwacji. Chciałem stworzyć historię na tematy, o których nie mówi się głośno. Żyjemy w czasach, w których wszyscy biegną do przodu. Ludzie dążąc do osiągnięcia swoich celów zachowując się czasem w sposób nieetyczny i nieuczciwy. Pokazując różne metody osiągania swoich celów poruszam poboczne tematy – uczucia i relacje między ludźmi.

Jak myślisz, dlaczego się o tym nie mówi?

Wydaje mi się, że ludzie boją się mówić o złych emocjach, bo chcą idealizować świat.

Jaki zatem jest Twój cel?

Chciałbym wciągnąć ludzi do innego świata, dać im nowy wymiar rozrywki w połączeniu ze sztuką, bo to jest właśnie jeden z głównych celów Art Movement. W sztuce lubię mocny ale zarazem symboliczny przekaz, a uważam, że ta tematyka pozwala mi na zbudowanie czegoś nietuzinkowego, czegoś co jest jakieś. Chcę zachwycać, bawić, szokować, przerażać, doprowadzić do tego, by widz wychodząc z tego performance’u miał w sobie emocje, nawet te skrajne.

I rzeczywiście tak się dzieje? 

Tak! Niejednokrotnie ludzie wychodzą wzruszeni, płaczą i dziękują, że mogli tego doświadczyć. Inni natomiast są bardzo rozbawieni i gotowi na afterparty, które później oferujemy. Tak więc, te emocje pojawiają się i cieszę się, że są jakieś.

Są też tacy, którzy twierdzą, że przedstawienie mogłoby być mocniejsze.

Może mówiły to osoby, które były w nieodpowiedniej komnacie w nieodpowiednim czasie… (śmiech).

Czy scenariusz na każdy performance jest taki sam?

Owszem, mamy jeden scenariusz, ale jest wiele takich momentów, w których performance idzie bardziej organicznie. Nigdy nie wiemy, w jaki sposób zachowa się publiczność i jak się to wszystko potoczy. Można powiedzieć, że wiele jest w rękach widzów. Jest to również ogromne wyzwanie dla artystów, którzy muszą wykazać się doświadczeniem i szybkością reakcji. W Gdyni mieliśmy tak interaktywną publiczność, w pewnym momencie sam bałem się, jak artyści sobie z tym poradzą. Wybrnęli z tego genialnie! To było niesamowite, mimo że niektórzy widzowie nie ułatwiali sytuacji (śmiech). Byli tacy, którzy stracili nad sobą kontrolę i popłynęli w tym, w czym ich zanurzyliśmy.

Wróciliśmy zatem do tematu kontroli… Maska, eliksir i cała ta atmosfera tajemniczości daje widzom poczucie anonimowości.

Tak. Poddają się emocjom, tracą pewne naturalne bariery i wchodzą w interakcje z artystami wchodząc w to co im prezentujemy. Ta atmosfera tajemniczości dodaje ludziom odwagi. To jest trochę tak, że na co dzień ludzie zakładają różne maski żeby coś ukryć, czegoś nie pokazać, a tu jest odwrotnie. Ludzie zakładają maskę, ale tak naprawdę będąc pod okryciem czegoś co zasłania ich przed innymi, zachowują się tak, jakby byli sami.

Wydarzenie Tajemniczy Dom Komnat pt. Sex & Authority by Art Movement. Performans zostanie zaprezentowany w Warszawie cztery razy. Sobotnie wydarzenie o godz. 21.00 połączone będzie z aftery party (w tym open bar, przekąski, DJ).

www.artmovement.pl

5.05 godz. 18.00 i godz. 21.00

6.05. godz. 18.00 i godz. 21.00

Novotel Centrum, Marszałkowska 94, Warszawa

Cena: 159 – 199 zł Liczba miejsc ograniczona!

Performance dla widzów 18+.

foto. Marcin Cedziński

Powiązane artykuły:

365 views
Wróć